Gdybym miała napisać tylko jeden wyraz w odpowiedzi na to pytanie to odpowiedziałabym „warto” Tylko dlaczego akurat tak uważam? Co może robić lektor a co rodzic, aby wesprzeć dziecko w podroży językowej? Dlaczego nie podoba mi się idea „uczenia” ? Co zatem w zamian?

 

Od kiedy pamiętam, miałam nieco inne przekonania dotyczące „nauki” języka angielskiego. Od razu to słowo kojarzyło mi się, że nudnymi książkami, z masą ćwiczeń do wykonania ołówkiem i z gramatyką. Być możne dlatego, że moje szkolne wspomnienia w dużej mierze były ukształtowane przez nauczyciela realizującego podręcznik w szkole podstawowej. Na lekcjach nie było pasji, nie było ciekawości, a  dobrze radzili sobie tylko ci, którzy chodzili na angielski prywatnie.

 

Czym jest nauka?

….  Pomyśl przez chwilę proszę… co kojarzy Ci się z tym słowem? Jakie masz pierwsze skojarzenie? Czy jest pozytywne, czy negatywne? Dlaczego tak może być? Jeśli już wiesz - to być może odkryłeś ważny element tego, jak odbierasz naukę. Czy widzisz przed oczami naukowca mieszającego coś w fiolkach, czy raczej stertę książek, która wcale nie zachęca do przeczytania – nie mówiąc o przyswojeniu sobie materiału. Co Ci wyszło?

 

Dzieci a „nauka”

Jeśli często dorosłym nauka kojarzy się mniej pozytywnie to co jest z dziećmi? Jak poznają świat? Z pewnością przez doświadczenie, przez ruch, zabawę, próbowanie nowych rzeczy i śmiech. A to tylko kilka z najważniejszych elementów. Słowo „nauka” jest dla mnie zupełne przeciwne. Dlatego mój wniosek jest taki, że nie chodzi tutaj o naukę. To raczej zabawa z angielskim. Chodzi o to, aby dziecko poznało melodykę języka, osłuchało się z wyrazami, akcentem, piosenkami. Aby było zaciekawione tym, co się dzieje na zajęciach. Nie ma tu mowy o nudnym powtarzaniu wyrazów i piłowaniu kilku zdań przez całe zajęcia.

Być może problem polega na tym, że niektórzy dorośli mierzą dzieci swoją miarą i oczekują, że po kilku lekcjach maluch będzie w stanie bezbłędnie odpowiedzieć na kilka pytań lub sam z siebie zacznie poprawnie mówić. Oczywiście, nie wykluczam, że dziecko będzie sobie powtarzało samo z siebie jakieś wyrazy czy odtwarzało piosenki, ale byłabym daleka od odpytywania.

Problemy dzieci często są bardzo prozaiczne. Wystarczy, że jest głodne, spragnione, zmęczone, chce iść do toalety. Wtedy wszystko inne nie jest ważne. I można mieć świetny plan zajęć i nawet przygotowany plan B, ale i tak trzeba improwizować. Czy to oznacza, że dziecko jest za małe na język? Nie, z tym, że trzeba je i siebie (jako lektora czy rodzica) odpowiednio przygotować.

Najlepiej sprawdzają się rzeczy, które lubi dziecko, do których dodajemy aspekt angielski. Jeśli mówimy o dzieciach z przedszkola 4-5 lat to na początku najlepiej jest poznać dokładnie to, co dane dziecko lubi a czego nie. Wtedy będzie można łatwiej ułożyć plan zabaw.

dzieci12

 

Porady dla rodziców i lektorów dzieci przedszkolnych

Rodzicu,

-pamiętaj, że dziecko uczy się przez zabawę i to jest najlepsza metoda,
- ruch jest nieodłącznym elementem przy poznawaniu języka dlatego najlepiej dać dziecku wiele możliwości do poskakania, pobiegania (w bezpiecznych warunkach), raczkowania itp.,
- dziecko nie będzie od razu chciało mówić po angielsku, może się okazać, że szybko będzie jakieś słówka kodować, ale równie szybko zapominać – to zupełnie normalne,
- dziecko chłonie wiedzę przez bezstresowe środowisko do nauki, gdy nie wie tak naprawdę, że się uczy, czyli jest to podświadome,
- daj mu czas, aby rozwijało się w swoim tempie, nie zmuszaj do wymawiania słówek czy piosenek, jeśli nie jest na to gotowe,
- bądź towarzyszem dziecka, baw się razem z nim. W pracy z dziećmi trzeba samemu stać się dzieckiem. Załóż wygodne ubrania i do dzieła!
- korzystaj z okazji, aby pokazać dziecku potęgę języka: na spacerze, przy jedzeniu, w przedszkolu – wszędzie możesz pokazywać kolory z angielskimi słówkami, proste liczby do 10,
- nawet jeśli sam dobrze nie znasz tego języka, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby pokazywać go dziecku. Możesz uczyć się razem z nim lub wcześniej opanować kilka prostych tematów, nie musisz być specjalistką,
-  bądź uśmiechnięty i pozytywnie nastawiony!

 

Lektorze,

- przygotowuj sobie zapasowy pomysł na zajęcia,
- bądź otwarty na to, co w danym dniu mówi Ci dziecko, jeśli ma nową zabawkę, to włącz ja do planu spotkania, jeśli opowiada o tym, co wydarzyło się w przedszkolu, słuchaj i możecie to potem narysować i dołączyć powtórkę o kolorach czy liczbach. Warto słuchać dziecka i dawać mu szansę na wypowiadanie się. Jeśli prowadzisz zajęcia indywidualne lub w małej grupie na rozgrzewce językowej to jest to czas na krótkie historyjki dzieci,
- przychodź na zajęcia z zabawką, którą polubi dziecko. Niech będzie towarzyszem w zabawie i poznawaniu języka. Najlepiej niech będzie cały czas w aucie, żeby nie zapomnieć zabrać jej z domu,
- rozmawiaj z rodzicami, proponuję robić krótkie podsumowanie po zajęciach przy wyjściu o ty, co się działo, aby rodzic był na bieżąco z postępami dziecka. Do tego przed rozpoczęciem współpracy warto dokładnie upewnić się, że rodzice rozumieją proces zabawy z angielskim i mają nie mają wygórowanych oczekiwań związanych ze spotkaniami,
- bądź uśmiechnięty i pozytywnie nastawiony do pracy. Jeśli nie przepadasz za pracą z dziećmi - nie prowadź zajęć. Dziecko wszystko wyczuje automatycznie,
- bądź przygotowany na dużą dawkę pytań od dziecka i to, że możesz być nieco zmęczony po intensywnych zabawach i śpiewaniu, ale gdy tylko nieco do tego przywykniesz będzie o wiele lepiej.

A co Wy myślicie o moich podpowiedziach? Z czego korzystacie? Co możecie dodać?