Grażynie z angielskim jest zawsze po drodze. Udowadnia to i promuje na łamach swojego bloga English on the way – Angielski po drodze. Sama o sobie pisze tak: 'Na co dzień uczę języka angielskiego i biologii. Już nie na co dzień, bo kiedy tylko czas na to pozwala, uciekam za miasto na swoim ulubionym rowerze, który jest niezbędny podczas zwiedzania świata – tego małego, lokalnego, a czasem i tego dużego. Moja ciekawość świata żyje w symbiozie z pochłanianiem języka angielskiego oraz fotografią, co ma przełożenie na treści i wizerunek tej strony.' Jeśli jesteście ciekawi, jaka jest na co dzień to zapraszam do wywiadu.


Ewa Ostarek: Witaj Grażyno! Dziękuję, że przyjęłaś zaproszenie do Wywiadów-Inspiracji. Czy możesz opowiedzieć nieco o sobie?


Grażyna: Piękne „Dzień dobry” wszystkim czytelnikom Szuflady Językowej i oczywiście jej Autorce. Prawdą jest, że najtrudniej mówić o sobie i zapewne dlatego w tej chwili dopada mnie uczucie pustki i lekkiego zawahania. Zacznę może od surowych faktów i pozwólcie, że potraktuje je w wielkim skrócie. Od kilku lat mieszkam w Lublińcu, uroczym miasteczku na Śląsku, ale pracuję w jednym z gimnazjów w powiecie. Dodam, że całkiem dobrze się tutaj mieszka i pracuje, a tej ostatniej czynności poświęcam sporo czasu.


Ewa: Skąd pomysł na taką nazwę dla bloga? Kiedy go założyłaś? Jakie masz z nim związane plany na najbliższy rok?


Grażyna: Dobrych kilka lat temu blogi wyrastały jak grzyby po deszczu. Wciąż powstają nowe, ale to właśnie wtedy, w roku 2011, dojrzałam do decyzji założenia swojego skrawka „internetowej książki”. W pierwotnym założeniu blog miał połączyć moje trzy pasje, o których opowiem za chwilę. Chciałam tworzyć interaktywne ćwiczenia oraz posty z przystępnie opisaną teorią różnych zagadnień gramatycznych. A to wszystko zamierzałam opatrzyć moimi fotografiami, które w zgrabny sposób korelowałyby z treścią. Skąd taka nazwa bloga? Moją intencją było przygotowywanie takich ćwiczeń, które chętnie się wykonuje, ponieważ w przyciągają uwagę, stanowią namiastkę gry online, są swego rodzaju małym wyzwaniem dla czytelnika i przy okazji, a więc niejako „po drodze”, uczą języka, pozwalają na utrwalenie wiedzy językowej w sposób praktyczny lub na poznanie czegoś nowego.


Odbiorcami mieli być ludzie bardzo młodzi, głównie gimnazjaliści, gdyż z takimi uczniami mam do czynienia na co dzień i to właśnie z nimi często wykonujemy skonstruowane przeze mnie zadania. Z czasem blog zaczął ewoluować i po okresie stagnacji pojawiły się nowe inspiracje, które zaowocowały kolejnymi pomysłami. Od niedawna staram się więcej czasu poświęcić na tworzenie scenariuszy zajęć i to zagadnienie zamierzam zgłębiać w tym roku. Chciałabym bardziej skoncentrować się na wykorzystaniu piosenki i filmu na zajęciach. Nie wiem, co jeszcze przyjdzie mi do głowy, ale mam świadomość tego, że czasem wystarczy jedna chwila, impuls, który może przynieść nieoczekiwanie ciekawe rezultaty.  
Niesamowitym zastrzykiem pozytywnej energii było dołączenie do grupy Angielski: blogi edukacyjne – grupa dla Czytelników. Pozostaje pod dużym wrażeniem tempa i efektów pracy koleżanek z grupy, sama korzystam z materiałów, które udostępniają, no i co bezcenne, te niesamowite osoby – tytany pracy i energii - motywują mnie działania.


Ewa: Tak więc jesteś w blogosferze już przez 6 lat. Gratulacje! Widać jak przez ten czas zaszło na stronie wiele pozytywnych zmian. A tak jak powiedziałaś, dzięki dołączeniu do grupy nauczycieli-pasjonatów można wiele zyskać wzajemnie.
Skąd u Ciebie pasja do języków i do biologii? A może uczysz też biologii po angielsku?


Grażyna: Tak, uczę również biologii, chociaż ostatnimi laty z rzadka. Szacunek do przyrody i  potrzeba ciągłego kontaktu z naturą pozostaje we mnie od zawsze i ma również odzwierciedlenie na moich zajęciach językowych oraz  na blogu. Zdarza mi się prowadzić lekcje biologii po angielsku, nie stronię od podejmowania tematów nawiązujących do ochrony zdrowia, przyrody i środowiska. W tym roku wraz z grupą młodzieży realizujemy międzynarodowy projekt pt. „BBF means Be Bee Friendly” i muszę przyznać, że ten temat pochłonął mnie w dużej mierze. Jednym z elementów przedsięwzięcia jest opracowanie i zrealizowanie przynajmniej trzech lekcji o życiu, znaczeniu i zagrożeniu pszczół we współczesnym świecie. W chwili obecnej na blogu znajdują się opracowane przeze mnie dwa scenariusze takich zajęć. Trzeci pojawi się niebawem. Zaplanowaliśmy także „Honey Day” w naszej szkole oraz stworzenie miejsca przyjaznego pszczołom na terenie przyszkolnym. Wiosną więc będziemy sadzić drzewa i krzewy.

Grażyna2

 

Ewa: To bardzo interesujący projekt! Szkoda, że gdy chodziłam do szkoły to nie było takich możliwości jeszcze. Sama z chęcią wzięłabym w nim udział. Dzięki takim projektom możesz łączyć wszystkie swoje pasje!
A czy możesz powiedzieć, jaka jest Twoja pasja w czasie wolnym?


Grażyna: Cokolwiek robię, jedno jest pewne – nie należę do osób, którym się nudzi. Wiosną i latem nie rozstaję się z rowerem. To mój najlepszy i wypracowany sposób na aktywny wypoczynek oraz zwiedzanie świata. Na dwóch kółkach przejechałam tysiące kilometrów po Polsce i Europie, eksplorując miejsca ciekawe, ale nieturystyczne, pozbawione komercji i wszystkiego co jest z tym związane, również wygód. Z wyprawami i wycieczkami rowerowymi ściśle łączę pasję fotografowania, bo ta pozwala zamknąć w kadrze niesamowite chwile i miejsca, a czasem także poznanych ludzi. Jest jak świetnie pracująca asystentka pamięci, gdyż nigdy nie pozwala jej zasnąć.


Czasem przeglądam swoje zdjęcia sprzed kilku lat i zadaję sobie pytanie: Ty naprawdę tam byłaś? Dałaś radę tam dotrzeć? Dzięki nim wiem na pewno, że byłam i dałam radę, a w nagrodę mogłam podziwiać cudowne widoki. Bywa, że do obrazów dołączam słowo pisane, które w postaci relacji z wyjazdów trafia na łamy jednego z polskich czasopism dla miłośników turystyki rowerowej. Nie stronię też od podróży bez roweru. Ciekawość świata jest silniejsza niż moja wrodzona nieśmiałość, dlatego jeśli nadarza się okazja, chętnie wyjeżdżam. Kiedyś zimą sporo szusowałam na nartach, ale ze względu na nieco utrudniony dostęp do gór, odstawiłam deski, a obecnie częściej sięgam po książkę. Cierpi na tym moja kondycja fizyczna, nad którą obiecuję sobie popracować. Niezmienną pasją pozostaje oczywiście prowadzenie bloga. Jeśli tylko znajduję czas i inspirację, zaczynam tworzyć. Ostatnio postanowiłam odświeżyć wygląd strony. Mam nadzieję, że się podoba, ale zdaję sobie sprawę z tego, że trochę pracy jeszcze pozostało.


Ewa: Jeśli chodzi o layout strony to faktycznie- opcji do zmian i przeróbek jest wiele. Zauważyłam zmianę logo i podpisu na angielski język, a także kilka kwestii kosmetycznych. Myślę, że zmiana jest udana.
Na swojej stronie masz wiele interaktywnych ćwiczeń? Jak je tworzysz? Czy to skomplikowany proces? Czy każdy nauczyciel może takie coś zrobić?


Grażyna: Tak, jest ich całkiem sporo. Pomysł z ćwiczeniami interaktywnymi pojawił się dobrych kilka lat temu, kiedy to jako nauczyciel wciąż poszukujący nowych rozwiązań i starający się iść z duchem czasu, uczestniczyłam w kilku szkoleniach, gdzie zapoznałam się z różnymi możliwościami wykorzystania narzędzi TIK na zajęciach językowych. Wtedy poznałam Hot Potatoes, program do tworzenia interaktywnych ćwiczeń online. Dziś ta propozycja wydaje się już trochę archaiczna, ale to właśnie od niej wszystko się zaczęło.


Generalnie w tym temacie jestem samoukiem i ciągłym poszukiwaczem, który od czasu do czasu postanawia zrobić nowy internetowy research i sprawdzić, czy pojawiło się coś nowego lub odkryć już istniejące, ale dotychczas nie wykorzystane przeze mnie oprogramowanie. W ten sposób natrafiłam na platformę learningapps.org, nieistniejącą już stronę zondle.com oraz quizizz.com. Ta ostatnia, podobnie jak create.kahoot.it, pozwala na stworzenie krótkich quizów, które świetnie się sprawdzają w pracy z nastolatkami. Uczniowie odpowiadają na pytania przy użyciu smartfonów lub tabletów konkurując jednocześnie z innymi uczestnikami zabawy. Tworzenie ćwiczeń interaktywnych nie jest trudne. Trzeba poświęcić trochę czasu na zapoznanie się z programem i jego obsługą, mieć nieco samozaparcia, pomysł na ćwiczenie i …do dzieła. Uważam, że każdy nauczyciel, któremu nie obcy jest komputer, świat internetu i aplikacji może coś takiego robić.

Grażyna3

 

Ewa: Zgadzam się. Tym bardziej, że inspiracje daje samo życie. A jeśli ktoś chce zobaczyć jak mu będzie się podobało takie interaktywne ćwiczenie, może skorzystać z wielu pozycji np. englishexercises.org.
Wracając do Ciebie, z jaką grupą wiekową współpracuje Ci się najlepiej i dlaczego?


Grażyna: Wbrew powszechnej opinii, muszę przyznać, że najlepiej pracuje mi się z młodzieżą. Myślę, że potrafię do nich dotrzeć, a jednocześnie ta grupa stanowi dla mnie spore wyzwanie. Wciąż muszę poszukiwać nowych pomysłów na to, by wzbudzać w nich motywację do poznawania i szlifowania języka. To niekończąca się historia, która niczym sinusoida ma swoje „ups and downs”, ale każdy, nawet mały sukces przynosi radość i uśmiech na mojej twarzy.


Ewa: Tak, motywacja to ważna kwestia. Dla młodzieży szczególnie ważne jest to, żeby tematy były z ich świata a nie np. o lasach równikowych (chyba, że akurat interesują się tym tematem)
Czy od dziecka wiedziałaś, że będziesz się zajmować językiem? A może miałaś jakieś inne plany związane z przyszłością?


Grażyna: Jako dziecko nie miałam pojęcia co będę robić w życiu, ale od zawsze lubiłam języki obce. Należę do tego pokolenia, które nie miało wyboru i w szkole podstawowej ćwiczyło język rosyjski. Później otwarło się okienko języka angielskiego, z czasem pojawiła się fascynacja wszystkim co brytyjskie, zaczęłam studiować, odwiedziłam niektóre zakątki Szkocji, Anglii i Irlandii, a moje zainteresowanie tylko się wzmogło.


Ewa: I być może wtedy tez jeszcze więcej mogłaś zdjęć pięknych zrobić! Potrafię to sobie idealnie wyobrazić. Piękne widoki oraz ich uwiecznianie.
Co podoba Ci się w angielskim najbardziej i dlaczego?


Grażyna: Bardzo spodobało mi się to pytanie i nie muszę się długo zastanawiać, by na nie odpowiedzieć. Dla mnie znajomość języka angielskiego, ciągłe jego zgłębianie na różnych płaszczyznach i uczenie się, pozwala na poznawanie. To jak pieczenie kilku pieczeni przy jednym ogniu. Kiedy czytam, oglądam filmy, rozmawiam, czy rozwiązuję łamigłówki, jednocześnie poznaję, chłonę i otrzymuję odpowiedzi na wiele pytań, nawet na te, których jeszcze sobie nie zadałam. I kiedy sama uczę innych, staram się zarażać tą potrzebą poznawania poprzez studiowanie języka. Co jeszcze? To dzięki znajomości języka angielskiego poznałam bardzo ważną osobę w moim życiu.


Ewa: Twoja postawa udowadnia idealnie, że angielski może zmienić całe życie danej osoby! Zgadzam się z tym zupełnie. Dla mnie język to styl życia i już nie wyobrażam sobie żebym zajmowała się czymś innym niż angielskim. Bardzo dziękuję Ci za ten czas poświęcony na rozmowę i życzę wielu możliwości robienia pięknych zdjęć i rozwijania bloga o dalsze ciekawe artykuły! Powodzenia!

Grażyna4


/wszystkie materiały są własnością Grażyny i pochodzą z jej bloga i zbiorów prywatnych/