W kolejnej odsłonie inspirujących wywiadów na łamach Szuflady Językowej gości osoba, która jest bardzo pozytywnie zakręcona na punkcie języka angielskiego. Ilona, ponieważ to z nią będę dziś rozmawiać, jest pasjonatką tego co robi w każdym calu. Na jej blogu możemy zobaczyć jakimi pomysłami dzieli się z innymi i jak przez to pozytywnie nastawia innych do języka angielskiego. W dzisiejszym wywiadzie porozmawiam z nią m.in o tym jakie były początki jej bloga, kiedy odkryła, że nauczanie będzie jej droga życiową i co sprawia nauczycielom najwięcej satysfakcji zawodowej.

Zachęcamy Was do opowiadania także swoich krótkich historii związanych z nauczaniem i uczeniem się w komentarzach pod wywiadem. Gdybyśmy to my pytały Was o poniższe kwestie to co byście odpowiedzieli?

 

Ewa: Witaj Ilono! Jest mi bardzo miło, że zgodziłaś się odpowiedzieć na kilka moich pytań. Gdy planowałam wywiady z inspirującymi osobami szybko przed oczami pojawiło mi się logo Twojego bloga. Czy mogłabyś podpowiedzieć Czytelnikom skąd pomysł na nazwę Twojego bloga? Czy English Freak odnosi się do Ciebie a może ktoś Cię tak kiedyś nazwał?

Ilona: English Freak odnosi się raczej do mnie :) Jestem pozytywnie zakręconą osobą, która bardzo lubi swoją pracę oraz język, którego nauczam. Sztywna praca z podręcznikiem jest nudna zarówno dla mnie, jak i uczniów.  Dlatego też, ledwo wydrukuje lub wyprodukuje jakąś pomoc dydaktyczną już myślę o następnej :) Moje zboczenie językowe jest tak wielkie, że nie potrafię słuchać piosenek dla samej muzyki, za każdym razem wsłuchuję się w tekst i „stety” lub niestety analizuję go. Ponadto, uwielbiam książki anglojęzyczne – nie tylko z powodu samego języka angielskiego, ale również z uwagi na fakt, iż nieraz są tańsze od polskich i szybciej publikowane.

Ewa: Od kiedy prowadzisz swojego bloga i czy pamiętasz kiedy dokładnie wpadłaś na pomysł aby go założyć? Większość osób działa pod wpływem impulsu lub myśli o tym co chciałaby zmienić w edukacji i dzieli się swoimi pomysłami w Sieci. A jak to było z Tobą?

Ilona: Bloga prowadzę już prawie dwa lata. Przyznam szczerze, że był to impuls. Chciałam podzielić się pomysłami i materiałami. Dzięki działalności blogowej zaczęłam oswajać się z programami graficznymi. Pomyślałam, iż jest to pewna forma rozwoju oraz motywacji do dalszego działania. Ponadto, jeśli ktoś skorzysta z moich „wywodów”, to bardzo mnie to cieszy. Czytelników stale przybywa i mimo, że blog pisany jest w języku polskim, stronę obserwują nauczyciele ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Ukrainy, Francji czy Rosji.

 

ilona bingo2

Ewa:  Jak możesz przedstawić siebie krótko osobom, które jeszcze Cię nie znają? Jestem przekonana, że pod koniec tego wywiadu z pewnością będą zainteresowani Twoją działalnością. Jak możesz im opisać to co robisz w kilku zdaniach?

Ilona: Nauczaniem zajmuję się od jedenastu lat. Pracowałam z różnymi grupami wiekowymi, począwszy od dzieci 1,5 rocznych, z przedszkolakami, z uczniami szkół podstawowych, gimnazjalnych, średnich, a kończąc na dorosłych. Uwielbiam pracę z dziećmi, gdyż daje ona wiele satysfakcji. Mimo, iż czasami potrafi człowieka wykończyć psychicznie i fizycznie. Najważniejsze to nie poddawać się, gdyż jutro będzie inny dzień : ) Nauczanie młodzieży również przynosi mi wiele radości, pozwala na wykorzystanie innych zasobów dydaktycznych. Także jak widać, trudno jest mi się zamknąć w ramach jednej grupy wiekowej, gdyż każda z nich to inne wyzwanie.

Ewa:  Jak zaczęła się Twoja przygoda z nauczaniem? Czy od dzieciństwa wiedziałaś, że chciałabyś uczyć czy pokazało się to później? Kiedy i jak to zauważyłaś? Co wtedy myślałaś i co czułaś?

Ilona: Powiem tak, już jako sześciolatka miałam założony dziennik, gdzie wpisywałam oceny i obecność. Co gorsza, prowadziłam go nawet na wakacjach. Jeśli koleżanki i rodzina zawodzili w temacie uczniów, rolę tę przejmowały maskotki ;) Członkowie rodziny od samego początku mówili, że zostanę przedszkolanką lub nauczycielką – nie mam pojęcia po czym wnioskowali, ale się nie pomylili :) W liceum mój zapał do nauczania troszkę ucichł, byłam na profilu matematyczno – fizycznym, pojawiały się przeróżne pomysły. Jednak, tuż przed ostateczną deklaracją wyboru przedmiotów maturalnych coś się stało i całkowicie je zmieniłam. Zamiast ekonomii wybrałam filologię angielską. Będąc w nauczycielskim kolegium, studiowałam dziennie i pracowałam na pół etatu w zespole szkolno-przedszkolnym. Czas praktyk nie był dla mnie straszny, byłam wręcz podekscytowana, gdy stawałam przed uczniami. Czułam, że robię coś, co jest zgodne ze mną, co mnie interesuje i daje radość.

Ewa:  Jak wspominasz okres studiów? Co podobało Ci się najbardziej  a co mniej? Jakiego wykładowce darzyłaś sympatią szczególnie i chętnie chodziłaś na dane zajęcia i dlaczego tak było?

Ilona: Studia w Nauczycielskim Kolegium Języków Obcych wspominam bardzo dobrze. Wiadomo, że nie wszyscy wykładowcy byli idealni. Lubiłam zajęcia z metodyki – moje zeszyty były pełne notatek!!! Nasza wykładowczyni ubóstwiała publikacje pana Harmera – mniemam, iż znała je na pamięć : ) Miałam również szczęście uczęszczać na zajęcia  z Historii Wielkiej Brytanii z panią Barcyś, która tak ciekawie opowiadała, wplatając przeróżne ciekawostki, iż nie chciało się wychodzić z sali, a zeszyt z notatkami pękał w szwach :) Poza obowiązkowymi pozycjami zalecanymi przez wykładowców, czytałam wiele innych. Zgłębiałam różne zagadnienia, gdyż czasami czułam niedosyt lub nie zgadzałam się z pewnymi tezami – zwłaszcza, gdy już pracowałam i mogłam porównywać teorię z praktyką.

 

ilona bingo


Ewa:  Co jest według Ciebie najtrudniejsze w pracy nauczyciela a co sprawia najwięcej satysfakcji? Czy możesz opowiedzieć nam o jakiś wesołych/ pozytywnych sytuacjach, które Cię spotkały w pracy?

Ilona: Moim zdaniem najtrudniejszą kwestią jest szybkie rozpoznanie możliwości, motywacji i zainteresowań swoich uczniów. Im szybciej znajdziemy wspólny język, tym prościej jest dostosować rodzaje pomocy dydaktycznych, metod i technik nauczania. Największa satysfakcja jest gdy uczniowie zaczynają zwracać się do nas w języku angielskim, gdy próbują i nie zniechęcają się, gdy zaczynają tworzyć w tymże języku. Najbardziej rozbawiła mnie sytuacja nie związana stricte z nauką języka.  Gdy pracowałam w przedszkolu, Maluszek zawołał: Pani, pani siku! Ja na to: To chodź szybciutko… A on: Juś zlobiłem :) Jak widać, bycie nauczycielem wymaga pełnienia wielu funkcji.

Ewa:  Czy uczyłaś kiedyś inne grupy wiekowe? Czy raczej od razu wiedziałaś gdzie jest ta 'wymarzona' grupa Twoich idealnych uczniów? Po czym to poznałaś?

Ilona: Uczyłam wszystkie grupy wiekowe. Nie od razu wiedziałam, która jest moją ulubioną. W sumie to do tej pory jest mi trudno wybrać, ponieważ specyfika pracy bardzo się różni i wymaga innego wkładu. Uczniowie szkół podstawowych, gimnazjalnych i licealnych, to jakby inne światy. Z maluchami możemy się pobawić, pośpiewać, wykonywać prace plastyczne. Z młodzieżą możemy dyskutować na przeróżne tematy, tworzyć zaawansowane projekty i używać trudniejszego języka, dzięki czemu jesteśmy na bieżąco w zmianach jakie zachodzą w mowie.

ilona3


Jeśli jeszcze nie znacie Ilony lub znacie a jesteście ciekawi co nowego zamieściła na swoim blogu to zapraszam na niego tutaj http://ilonapp.blogspot.com/ Można ją znaleźć też na Facebooku https://www.facebook.com/English-Freak-965170160198023/

Jeśli spodobał Ci się ten wywiad i zainspirował to daj o nim znać innym, który tak samo jak Ilona pasjonują się angielskim. Zachęcam Cię też żeby znać w komentarzu pod wywiadem lub na moim profilu na Facebooku o swoich spostrzeżeniach i pytaniach. Na Facebooku Szuflady Językowej możesz sprawdzać na bieżąco informacje dotyczące zaplanowanych postów oraz obserwować kiedy pojawi się druga część wywiadu!
/wszystkie grafiki są własnością Ilony (z bloga English Freak)/