W Inspiracjach Szuflady Językowej przedstawiam Wam rozmowę z Marią. Prowadzi bloga zajmującego się opisywaniem książeczek angielskich dla najmłodszych i nieco starszych dzieci. Nazwała go Let's Read in English. Na jego łamach znajdziemy wiele ciekawych propozycji do czytania, bogato ilustrowanych i z ciekawą fabułą. Do tego jeszcze wybrane zdjęcia ze środka żeby można było się samemu przekonać do przeczytania danej pozycji. Nic tylko wybierać ulubione a potem czytać, czytać i czytać!

 

Ewa: Witaj Mario! Jest mi miło, że zgodziłaś się na wywiad. Od długiego czasu śledzę Twojego bloga ponieważ można na nim znaleźć angielskie książeczki-perełki o których istnieniu często sama nie wiedziałam. Czy możesz nam opowiedzieć jak zrodziła się Twoja wielka pasja do książek?

Maria: Z perspektywy czasu zdecydowanie mogę stwierdzić, iż to mój dziadek w dzieciństwie zaszczepił we mnie książkowego bakcyla, przyczyniając się tym samym do późniejszego rozbudzenia miłości do dziecięcej literatury anglojęzycznej. Pamiętam, że przy każdorazowej wizycie u dziadków nie obeszło się bez wysłuchania czytanych przez dziadka wierszy lub fragmentów opowiadań. Dodatkowo na każde urodziny i inne okazje (często i bez okazji) w prezencie dostawałam książkę. Na zawsze głęboko w pamięci pozostanie mi również gabinet mojego dziadka wypełniony po brzegi książkami, które znajdowały się dosłownie wszędzie ( nawet w wersalce :-) ) i nadal je kupował nie bacząc na fakt, że niektóre publikacje powielały się (czasami wielokrotnie) w jego kolekcji. Też tak mam! Również moim hobby stało się kupowanie / kolekcjonowanie książek, a w tym przypadku są to głównie picture books dla dzieci.

 

Ewa: Kolekcjonowanie książek... skądś to znam. Sama mam wiele w swojej biblioteczce z tym, że nie jest ukierunkowana na książeczki dla dzieci. Jak to było w Twoim przypadku, czy ktoś Cię zachęcił czy sama zaczęłaś sięgać po angielskie tytuły?  

Maria: Książki w języku angielskim od dawien dawna wzbudzały moje zainteresowanie z racji wykształcenia i wykonywanego zawodu. Każdy kto uczy się języka wie, jak ważnym czynnikiem jest ciągły kontakt zarówno ze słowem mówionym, jak i pisanym. Mieszkając w  Polsce, każdy anglojęzyczny magazyn, gazeta czy książka swego czasu były dla mnie na wagę złota. Kiedyś nie było tak łatwego dostępu do literatury anglojęzycznej jaki jest teraz. Ja zaczynałam uczyć się angielskiego w  drugiej połowie lat 80-tych, wtedy zupełnie nie było dostępu do materiałów, a szczególnie książek, które można zdobyć w dzisiejszych czasach. Na szczęście to się zmieniło i w swojej nauczycielskiej karierze w szkole podstawowej w PL starałam się wdrażać czytelnictwo podczas zajęć. Najwięcej czasu poświęcałam na czytanie podczas zajęć kółka języka angielskiego, gdzie wraz z uczniami głównie skupialiśmy się na tzw. readers’ach oraz książeczkach zapoznających dzieci z elementami kultury krajów anglojęzycznych. Na ich podstawie przygotowywałam też uczniów do licznych konkursów. Dzieci chodziły na te zajęcia z wyboru i widać było, iż ten sposób poszerzania wiedzy sprawiał im przyjemność.

Maria2

 

Ewa: Skoro tak trudno było o takie pozycje to jak zdobywałaś swoje pierwsze angielskie książki do czytania? Czy miałaś jakieś sprawdzone sposoby?

Maria: Swoje pierwsze angielskie książki do czytania zdobywałam w charity shop’ach czyli second handach w UK, gdyż podczas studiów miałam okazję w wakacje wyjeżdżać do Szkocji do pracy na farmie, gdzie zbierałam maliny i truskawki. Dzięki tym eskapadom bliżej poznałam kulturę i zwyczaje panujące na Wyspach i zawsze chciałam spróbować życia tutaj. Tak się złożyło, że los pozwolił mi spróbować doświadczyć pracy w brytyjskiej szkole, co w ogromnym stopniu wpłynęło na uzewnętrznienie się mojej słabości do książek. Właśnie tu miałam okazję bliżej zapoznać się z literaturą dziecięcą i rozkochałam się w niej bezpowrotnie. Jako, że dzieciom we wczesnym wieku szkolnym (i przedszkolnym) czyta się tu naprawdę dużo, stopniowo poznawałam urocze książeczki, poszerzałam i nadal wzbogacam (jest to chyba proces niekończący się) swoją wiedzę dotyczącą twórczości rozmaitych autorów i ilustratorów. Atutem w rozwijaniu tych zainteresowań jest to, iż mam ułatwiony dostęp do tej literackiej kopalni wiedzy, z czego niezmiernie się cieszę.

 

Ewa: O Twojej pasji do książek wiem już nieco więcej. Porozmawiajmy teraz chwilę o Twoim blogu. Od kiedy go prowadzisz? Czy z jego założeniem wiąże się jakaś historia?

Maria: Na blogu w zakładce O MNIE można przeczytać: „Moja fascynacja anglojęzyczną literaturą dziecięcą i codzienna z nią styczność podsunęła mi pomysł dzielenia się owym doświadczeniem z tymi, którzy pragną czerpać radość oraz językowe korzyści z czytania swoim pociechom po angielsku.” Te słowa odzwierciedlają sam pomysł założenia strony Let’s read in English, która została powołana do życia ponad półtora roku temu – na koniec stycznia 2015r. Kilka miesięcy wcześniej pojawiła się w mojej głowie nieśmiała idea założenia bloga, ale nie do końca miałam wizję jak ugryźć to tematycznie. Wiedziałam, że nie chcę powielać czegoś, czego w sieci jest już pod dostatkiem i ktoś inny zrobi to na pewno lepiej niż ja. Poza tym moje doświadczenie związane z technologiami informacyjnymi było na nikłym poziomie. Zostawiłam więc ten pomysł. Wróciłam do niego spontanicznie – jednego wieczoru stwierdziłam, że folder, w którym kopiowałam sobie okładki książeczek, które mnie zafascynowały podczas pracy z dziećmi, robi się coraz bardziej obszerny i nie do ogarnięcia – w związku z czym doszłam do wniosku, że wygodne byłoby zebranie wszystkich tych tytułów i autorów w jednym miejscu. Dodatkowo spojrzałam na to z perspektywy nauczyciela języka obcego uczącego w Polsce i stwierdziłam, iż publikowanie recenzji w języku polskim i dzielenie się ciekawymi tytułami, które można zastosować na zajęciach, będzie inspiracją dla wielu anglistów.

 

Maria3

 

Ewa: Twój pomysł o założeniu bloga był bardzo dobry. Wielu nauczycieli nie wiedziałoby o istnieniu takich niezwykłych pozycji dla najmłodszych. Czy myślałaś aby prowadzić blog po angielsku z racji tego, że obecnie nie mieszkasz w Polsce?

Maria: Przeszła mi przez głowę myśl pisania bloga dwujęzycznie, ale jednak  moją docelową grupą odbiorców są nauczyciele i rodzice narodowości polskiej. Recenzji w języku angielskim poszczególnych pozycji, które prezentuję na blogu jest pod dostatkiem w sieci, natomiast w języku polskim - nieliczne. Jednym z moich założeń i marzeń byłaby również możliwość sprzedaży opisywanych przeze mnie książek, i tu też mierzyłabym w stronę ojczyzny : ) Największą przeszkodą jest chyba cena międzynarodowej przesyłki, ale może warto w końcu spróbować?

 

Ewa: Mam nadzieje, że jeśli chodzi o te międzynarodowe przesyłki to niebawem znajdziesz dla siebie idealne rozwiązanie! A wracając do bloga… Czy planujesz wprowadzenie jakiś nowości na blogu dla Czytelników?

Maria: Prowadzenie bloga zabiera mi sporo wolnego czasu, ale robię to z przyjemnością. Let’s read in English cały czas ewoluuje i staram się wprowadzać coraz to nowe zmiany. Staram się robić sporo zdjęć wnętrza książek oraz załączać jak najwięcej materiałów dodatkowych wspomagających prezentację danej publikacji. Od kilku miesięcy istnieje też nowa zakładka Children’s Books in Pictures, w której można obejrzeć pokazy slajdów książeczek, które uważam za wartościowe i godne polecenia. Na mojej tablicy na Pinterest staram się gromadzić tematycznie materiały uzupełniające, galerie zdjęć, video i karty pracy do prezentowanych przeze mnie książek. Kilka dni temu założyłam też konto na Instagramie. Do wszystkiego powoli dochodzę sama i wiele się przez to uczę. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, iż długa jeszcze przede mną droga. Ogromną radością i motywacją są dla mnie bez wątpienia komentarze czytelników i rosnąca liczba fanów strony na Facebook’u. Jestem otwarta na sugestie i oczekiwania czytelników, więc zachęcam do komentowania zarówno na fanpage, samym blogu, czy też pod samym wywiadem.  

 

Ewa: Domyślam się, że przygotowanie wszystkich recenzji na bloga zajmuje sporo czasu. Jednak od razu widać, że książki to Twoja pasja. Jak więc wygląda Twoja domowa biblioteczka? Z czego się składa?

Maria: Może zabrzmi to banalnie, ale moją słabością są zdecydowanie PICTURE BOOKS i pokuszę się tu o stwierdzenie, że nie są to książki WYŁĄCZNIE dla dzieci! Są one pełne życiowych prawd i mądrości, zwracają uwagę na problemy i aspekty, których wielu dorosłych ludzi po prostu nie zauważa. Dodatkowo można je podziwiać od strony graficznej, niektóre z nich to prawdziwe arcydzieła. Moja domowa biblioteczka (zwłaszcza ta w UK) przepełniona jest właśnie nimi! W Polsce, w moim rodzinnym domu, mam oczywiście kolekcję wielu innych książek zarówno w języku polskim, jak i angielskim, których tu nie przywoziłam. Interesowały mnie zawsze albumy, książki podróżnicze, kryminały oraz książki obyczajowe. Uwielbiam też książki kulinarne, mam ich całkiem pokaźną kolekcję – te głównie w języku angielskim. W moich zbiorach nie braknie również pozycji metodycznych, gramatycznych i innych do nauki i nauczania języka angielskiego. Gatunki literackie, które raczej nie wzbudzają mojego zainteresowania i tym samym nie znajdują miejsca w mojej biblioteczce to  romanse, fantastyka czy horrory. Moje skarby zajmują wszelkie dostępne w domu regały, półki i szafki oraz inne często przypadkowe miejsca ; - )

Maria4

 

Ewa: Myślę, że potrafię to sobie nieco wyobrazić. Jeśli masz aż tyle pozycji to jakie są Twoje ulubione książki do których często wracasz?

Maria: Jedną z książek, do których zawsze będę wracać to bez wątpienia Mały Książę autorstwa Antoine de Saint-Exupery! Wbrew pozorom nie jest to pozycja przeznaczona wyłącznie dla dzieci - tę wyjątkową publikację należy rozpatrywać w szerszym kontekście, gdyż zawiera wiele sentencji na temat miłości, przyjaźni, wrażliwości i odpowiedzialności. Ta ponadczasowa lektura powinna znaleźć się w każdej biblioteczce. Oczywiście nic nie zastąpi papierowego wydania, ale jeśli macie ochotę przypomnieć sobie Małego Księcia to w sieci dostępne są wersje w różnych językach – polski  angielski lub jak kto woli francuski. Zachęcam! Innym przykładem książki do której warto wracać jest The Giving Tree – autorstwa Shel Silverstein – też pełna ponadczasowej mądrości i zmuszająca do refleksji.  

Ewa: Jeśli mówimy o książkach to nie mogłabym nie zapytać o inną rzecz. Wolisz czytać w języku polskim  czy angielskim i dlaczego?

Maria: Czy wolę czytać w języku ojczystym czy po angielsku? To trudne pytanie, lubię czytać w języku, w którym książka została wydana, gdyż tłumaczenie nie zawsze oddaje prawdziwy urok danej publikacji. Poza tym książka musi wciągać od samego początku, tak żeby nie chciało się jej odkładać!

Ewa: A potem czasem trudno obudzić się rano gdy dzwoni budzik bo książka była baaardzo wciągająca. Rozumiem to bardzo dobrze. Dziękuję Ci bardzo za wszystkie odpowiedzi. Sprawdzę niebawem tego Małego Księcia w wersji angielskiej ponieważ francuski to nie mój język. Już nie mogę doczekać się kolejnej rozmowy!


Jeśli Wy też macie ochotę przekonać się o tym, że książki dla dzieci po angielsku są bardzo ciekawe to zapraszam Was na bloga Marii  https://letsreadinenglish.wordpress.com/
oraz na jej profil na Facebooku https://www.facebook.com/letsreadinenglish


Dajcie znać które książeczki są Waszymi ulubionymi!

MariaLogo

/wszystkie grafiki są autorstwa Marii i pochodzą z jej bloga/