Zapraszam Was na drugą część rozmowy z Marią z Let's Read in English. Link do poprzedniego wywiadu znajduje się tutaj. Ostatnio zatrzymałyśmy się na czytaniu w języku polskim czy angielskim. Nadal mam do Marii wiele pytań! Dziś porozmawiamy o edukacji dzieci w Anglii i o tym jakie książki i materiały Internetowe poleca Maria do pracy. Nie zabraknie też opowieści o  początkach uczenia w szkole i o studiach. Zaczynajmy!

 

Ewa: W pracy możesz łączyć nauczanie i książki ponieważ na co dzień uczysz w angielskiej szkole. Czy możesz nam powiedzieć na podstawie Twojego doświadczenia jakie najważniejsze różnice w podejściu do nauczania widzisz między szkołami polskimi a angielskimi?

Maria: Przede wszystkim muszę zaznaczyć, że moje doświadczenie w pracy z dziećmi w Polsce opierało się głównie na grupie wiekowej klas 4-6, oczywiście na zajęciach dodatkowych miałam styczność z młodszymi oraz starszymi uczniami, ale odniosę się tu wyłącznie do pracy w szkole publicznej. W UK rozpoczęłam swoją przygodę z najmłodszymi – grupą przedszkolną (Nursery: 3-4 latki), później kontynuowałam z grupą zerówkową (Reception: 5 latki), Year 1(6 latki), obecnie drugi rok pracuję z Year 2 (7 latki). Tak więc już rozbieżność w samym przedziale wiekowym moich podopiecznych to był dla mnie wielki szok. Do różnic czy podobieństw mogę odnosić się tylko na podstawie własnych doświadczeń w danej szkole, gdyż nie mam porównania z innymi placówkami. Muszę wspomnieć, że szkoła w której pracuję jest szkołą prywatną, co również nie jest bez znaczenia w tym przypadku. Codzienność w szkole publicznej w wielu względach różni się od realiów szkoły prywatnej, co często powtarzają pracujący ze mną nauczyciele.


Ewa: Dobrze, że  o tym powiedziałaś. Teraz łatwiej mi będzie sobie to wszystko wyobrazić. Co wobec tego najbardziej Cię zaintrygowało w angielskim systemie nauczania?

Maria: To co przykuło moją uwagę, to przede wszystkim fakt, iż dzieci nie są tak obciążane obowiązkami, pracami domowymi i choćby dźwiganiem ciężkich plecaków do szkoły. Wszystkie materiały dostępne i przechowywane są w szkole, dziecko zabiera ze sobą tylko reading book (książkę do czytania) i reading record (specjalny zeszyt z notatkami i uwagami nauczyciela i rodziców odnośnie postępów w czytaniu), ewentualnie jakieś prace (np plastyczne, kolorowanki, itp), które stworzyło w ciągu dnia. Jedyną systematyczną pracą domową jest ćwiczenie umiejętności czytania oraz w Year 1/ Year 2 uczniowie raz na tydzień dostają pracę domową z matematyki (może to być jakiś worksheet lub ćwiczenie omawianego na lekcji zagadnienia na specjalnej witrynie internetowej, do którego każdy uczeń ma dostęp)  oraz utrwalić spelling – czyli pisownię wyrazów. Pozostałych rzeczy uczą się po prostu podczas zajęć. Nauczyciele podczas lekcji mają wsparcie i pomoc oferowaną przez Teaching Assistants, a dzieci uczą się bardziej poprzez doświadczanie niż uczenie się na pamięć określonych faktów. Głównym założeniem jest edukacja przez zabawę, ucząca samodzielnego myślenia i kreatywności. Podejście do ucznia jest bardzo indywidualne (w szkole prywatnej na pewno ułatwia to niższa liczebność klas), w klasie panuje przyjazna i raczej bezstresowa atmosfera. Uczniowie nie pozostają bezosobowi, każdego ucznia z imienia i nazwiska zna także dyrekcja szkoły. Również ze względu na specyfikę szkoły, raczej nie ma tu uczniów z większymi problemami czy ekstremalnymi deficytami. Na danym poziomie edukacyjnym tworzy się grupy o różnym poziomie zaawansowania, tak więc zajęcia z matematyki czy nauki czytania i pisania odbywają się w grupach dzieci zebranych z poszczególnych klas. Sprawdziany są rzadko ( jest to raczej assesment dla nauczyciela) i mają na celu uświadomienie jakie braki mają uczniowie i nad czym jeszcze trzeba z nimi pracować. Rok szkolny podzielony jest na 3 semestry, pomiędzy którymi są tzw half terms czyli przerwy od zajęć (zazwyczaj tygodniowe, okołoświąteczne są zazwyczaj dłuższe). Dzień zajęć trwa 8.30 – 15.30 każdego dnia. Niezależnie od pogody dzieci spędzają przerwy na dworze przez okrągły rok. Obowiązkowym strojem szkolnym są oczywiście mundurki. W mojej szkole duży nacisk kładzie się na stosowanie technologii informacyjnych w nauczaniu – tak więc szkolny intranet, laptopy, tablice interaktywne oraz Ipady są na porządku dziennym. Nie stawia się tu ocen, uczniowie ( a raczej rodzice) dostają specjalne raporty o osiągnięciach (reports) na koniec letniego semestru.

 

Maria11

 

Ewa: Ciekawa jestem co na taki system powiedzieliby rodzice uczniów w Polsce. Być może i nasz system się zmieni? To jednak bardziej melodia przyszłości. Wracając do teraźniejszości - jak Ci się pracuje w szkole angielskiej w porównaniu z polską? Co jest dobrego w każdej z nich?

Maria: Pracuje mi się bardzo dobrze, każdego dnia uczę się czegoś nowego, atmosfera jest przyjazna i pełna wsparcia zarówno od innych pracowników jak i dyrekcji szkoły. Daje się tu odczuć wsparcie i wdzięczność za trud włożony w ciężką pracę i jest to niezwykle motywujące i daje tzw kopa do dalszego działania. Minimum raz w roku szkolnym odbywają się indywidualne spotkania (appraisal), podczas których omawia się z dyrekcją własne osiągnięcia, oczekiwania, to co dobre i złe oraz inne sprawy związane z codzienną pracą. Placówka też często kieruje na różnorakie kursy oraz oferuje szkolenia podczas INSET days, kiedy to szkoli się cała kadra. Nie ma tu rad pedagogicznych jak w Polsce. W ciągu dnia raz na czas odbywają się krótkie, nieformalne spotkania, podczas których omawia się bieżące problemy i sprawy organizacyjne. Czasami takie spotkania odbywają się przed zajęciami ale nie trwają długo. Nie istnieje tu forma wywiadówek, indywidualne spotkania z rodzicami odbywają się w formie konsultacji, podczas których rodzic jest informowany o postępach dziecka. Wydaje mi się, że w polskiej szkole zwraca się większą uwagę na dyscyplinę podczas zajęć, tu w moim odbiorze panuje większy chaos – podczas zajęć dzieci są zabierane na indywidualne lekcje muzyki, czytania, itp. według mnie to trochę dezorganizuje zajęcia, ale można się z tym oswoić. Zdecydowanie mniej jest też roboty ‘papierkowej’ niż w Polsce. Od sześciu lat nie mam w praktyce styczności z tym, co dzieje się w polskiej edukacji, a z pewnością zaszło wiele zmian od tego czasu.


Ewa: Pewne zmiany w edukacji w Polsce są szykowane już teraz. Niebawem przekonamy się co z nich wyniknie i kiedy. Tymczasem wróćmy teraz nieco do początków… Od kiedy wiedziałaś, że nauczanie to będzie to czym będziesz się zajmować w przyszłości? Czy było coś lub ktoś kto na to wpłynął?

Maria: Jak każde dziecko bawiłam się w szkołę i wcielałam się w rolę wymagającej pani nauczycielki, nauczając głównie lalki i misie. Prowadziłam dziennik, wstawiałam oceny, odpytywałam, wpisywałam uwagi, notowałam na tablicy. Ale wtedy chyba tak naprawdę nie zdawałam sobie sprawy, jak potoczą się w przyszłości moje zawodowe losy. Jako nastolatka dostrzegałam ciężką pracę nauczycieli i zarzekałam się, że nauczycielką nie zostanę. Kończyłam klasę o profilu biologiczno-chemicznym, maturę pisemną zdawałam z biologii i w planach miałam studia na kierunku biotechnologia. Był to wówczas dość popularny kierunek i niestety zabrakło mi szczęścia, by dostać się na pierwszy rok. Dzięki mobilizacji rodziców, którzy nie byli zwolennikami tzw. gap year, powstał plan B – we wrześniu organizowany był nabór do KKNJO w trybie zaocznym. Jako, że angielskiego uczyłam się dodatkowo i nigdy nie sprawiał mi większych trudności, zdecydowałam, że podejmę wyzwanie i w ciągu miesięcy wakacyjnych podszlifuję swoje umiejętności i będę podchodzić do egzaminu. To była najtrafniejsza decyzja w moim życiu, egzaminy zdałam pomyślnie i spędziłam niezapomniane 3 lata kształcąc się na nauczyciela języka angielskiego.

 

Maria12

 

Ewa: Wiele osób mówi mi, że czas spędzony w NKJO był o wiele lepszy niż na innych uczelniach. Wiele praktyki, same ważne rzeczy i pasja do nauczania. Studiowałaś w KKNJO - jak zaczęła się Twoja przygoda z nauczaniem w szkole? Od czego zaczynałaś? Czy pamiętasz swoją pierwszą lekcję, grupę wiekową?

Maria: Studia to był niesamowicie aktywny czas, bo zajęcia odbywały się w każdy weekend, a już na pierwszym roku w ramach praktyk rozpoczęłam również pracę w szkole podstawowej na pół etatu, zdecydowanie był to cennie wykorzystany czas. Tak więc moja przygoda z nauczaniem rozpoczęła się niespodziewanie i stosunkowo wcześnie. Mając niespełna 20 lat i zero doświadczenia rzuciłam się na głęboką wodę i w ramach zastępstwa zostałam zatrudniona w jednej ze szkół podstawowych w Gdańsku. Doskonale pamiętam tamten czas, miałam klasy 4, 5 i 8. Tak, tak, wtedy jeszcze szkoła podstawowa miała 8 klas. Zajęcia miałam w grupach i uczyłam z podręcznika Discovery, który był wcześniej dobrany przez poprzedniego nauczyciela. Nigdy nie zapomnę jak pierwszego dnia pracy, gdy zostałam zatrzymana przez woźną, która w przekonaniu, iż jestem uczennicą szkoły, zwróciła mi uwagę, że muszę zmienić buty. Troszkę się zdziwiła, kiedy uświadomiłam ją, że jestem pracownikiem szkoły i obowiązek zmiany obuwia mnie nie dotyczy.  Uczyłam się istnieć w środowisku szkolnym metodą prób i błędów, zdobywałam doświadczenie podczas zajęć w Kolegium, powoli wypracowywałam swój styl nauczania. Po upływie czasu zastępstwa, przeszłam do innej szkoły, w której przepracowałam 12 lat zanim wyjechałam na Wyspy. Dodatkowo uczyłam też w szkołach językowych oraz prowadziłam prywatne zajęcia dodatkowe.

 

Ewa: Tak więc zanim wyjechałaś do Anglii zdobyłaś w Polsce ogromne doświadczenie, które z całą pewnością zaprocentowało na Wyspach. Tam dalej inspirowałaś do czytania książek. W jaki sposób Twoim zdaniem można zachęcać dzieci do czytania książek? I mam tu na myśli zarówno te po polsku jak i te w języku obcym.

Maria: Zdaję sobie sprawę, iż w dzisiejszych czasach niestety coraz mniej czasu znajdujemy na czytanie, jesteśmy coraz bardziej zabiegani, mamy mnóstwo obowiązków, mniej czasu na przyjemności. Nie zapominajmy jednak o najmłodszych – wystarczy 15 minut dziennie głośnego czytania by wspomagać naukę myślenia u dzieci, rozwijać ich język, pamięć, koncentrację i wyobraźnię oraz ciekawość świata, a co najważniejsze kształtować w nich nawyk samodzielnego czytania i rozwijać zamiłowanie do książek w późniejszych etapach życia. Sięgając po literaturę zarażamy dzieci tą pasją, z której będą mogły czerpać wiele radości oraz korzyści. Jest tyle pięknie wydanych i wartościowych książek, zarówno tych na rynku polskim, jak i brytyjskim, że wystarczy po prostu pokazać dzieciom, że jednym ze sposobów spędzania wolnego czasu może być właśnie czytanie. Im wcześniej zaczniemy, tym lepiej. Przecież wspólne czytanie jest również formą budowania wspólnych relacji, rozmów o emocjach, to czas na wspólny śmiech. W Wielkiej Brytanii czytelnictwo jest mocno promowane przez rząd oraz rozwijane na wczesnych szczeblach edukacyjnych. National Curriculum czyli Rządowy Program Nauczania kładzie duży nacisk na naukę czytania i w brytyjskich szkołach w młodszych klasach na porządku dziennym jest czytanie uczniom na głos.

 

Maria13

 

Ewa: Tak, to bardzo ważne. Czytanie codziennie wspomaga rozwój dziecka. Z racji Twojego doświadczenia czy możesz polecić jakieś książeczki dla dzieci, które można kupić w Polsce? (mam tu na myśli np seria  angielski z Maxem, seria Tea Time Stories albo inne)

Maria: Obecnie w Polsce jest coraz więcej możliwości zakupu książek w języku angielskim, choć nie twierdzę, że ich ceny są niskie. Duży wybór wartościowych książek znaleźć można na www.eduplanet.pl , www.AnnZaan.com , czy księgarni internetowej www.thebookshop.pl .  Darmową dostawę do PL oferują strony bookdepository.com czy wordery.com, tam wybór jest ogromny, wystarczy tylko mieć swoją listę pragnień ;-) Bardzo popularne i łatwo dostępne w Polsce wydają się być książeczki autorstwa Julii Donaldson czy Erica Carle. Autorzy, których nie należy pominąć, aby uatrakcyjnić maluchom wprowadzenie w świat anglojęzycznej literatury to Rod Campbell – autor Dear Zoo i wielu innych edukacyjnych publikacji, Mick Inkpen (seria Kipper), Eric Hill (seria Spot) , myślę, że również seria z Mysią (Maisy Mouse) autorstwa Lucy Cousins idealnie nadaje się dla młodszych dzieci. Do listy dodałabym również bogatą twórczość Emily Gravett, Nick’a Sharratt’a, no i mogłabym tak wymieniać bez końca.  Na stronie www.booktrust.org.uk/news-and-blogs/news/222 znajdziecie listę 100 najlepszych książek przypisanych do poszczególnych grup wiekowych: (0-5), (6-8), (9-11), (12+) – a to oczywiście tylko kropla w morzu z wielu propozycji godnych uwagi. Do wnętrza wielu publikacji zajrzycie oczywiście na moim blogu, do którego regularnego odwiedzania serdecznie zapraszam!

Ewa: Dziękuję bardzo za tyle pomysłów. Będę miała wiedzę gdzie i czego szukać po zakończeniu rozmowy! A jeśli mówimy o Sieci to czy możesz polecić jakieś dobre miejsca/strony w Internecie gdzie można znaleźć wartościowe  materiały do czytania dla dzieci i młodzieży?

Maria: Koniecznie warto odwiedzać stronę Oxford Owl –  gdzie można założyć darmowe konto i po zalogowaniu ma się dostęp do licznych e-book’ów dla dzieci oraz storyteller videos.
Kolejną wartościową stroną jest Booktrust oraz Bookstart.org.uk – tu w zakładce games and stories znajdują się pokazy slajdów niektórych książeczek dla dzieci w wersji czytanej i śpiewanej.
Na stronie www.gutenberg.org  można znaleźć niezliczoną ilość darmowych e-book’ów, między innymi perełki takie jak: Petter Rabbit oraz inne opowiadania autorstwa Beatrix Potter, Przygody Alicji w Krainie Czarów, Piotrusia Pana i wiele innych.
Polecam także odwiedzić Children’s storybooks online – MagicKeys, StoryJumper oraz StorylineOnline

Nie mogę nie wspomnieć również strony www.wordsforlife.literacytrust.org.uk , która wypełniona jest rekomendacjami czytelniczymi dla różnych grup wiekowych, wskazówkami dotyczącymi czytelnictwa oraz materiałami dodatkowymi do popularnych książek.
Jeśli nie macie wersji tradycyjnej książki warto wpisać wybrany tytuł na wyszukiwarce na YouTube, gdzie jest mnóstwo dobrych wersji książeczek czytanych na głos.
Zapraszam również do wspomnianej wcześniej zakładki CHILDREN’S BOOKS IN PICTURES  na moim blogu, gdzie dobywa pokazów slajdów książeczek, które można wykorzystać z uczniami.

 

Maria14

 

Ewa: Dziękuję w imieniu swoim i Czytelników za cały wywiad i tony pomysłów. Mam nadzieję, że teraz wielu nauczycieli i lektorów jeszcze bardziej zachęci się do odkrywania angielskich książek dla najmłodszych i nieco starszych uczniów.


Jeśli Wy też macie ochotę przekonać się o tym, że książki dla dzieci po angielsku są bardzo ciekawe to zapraszam Was na bloga Marii  https://letsreadinenglish.wordpress.com/
oraz na jej stronie na Facebooku https://www.facebook.com/letsreadinenglish
Dajcie znać które książeczki są Waszymi ulubionymi!

 

MariaLogo

/wszystkie grafiki są autorstwa Marii i pochodzą z jej bloga/

 

Edit: I got infor from Kayla Johnson who wtore to me about bedtime stories. This is a litte of what she wrote:

"The best bedtime stories available both online and in print for for newborn children through fifth graders with synopses as well as helpful information for parents regarding sleep hygiene for children.

 
 
You might also be interested in a few other sleep guides we've created for parents and children: